Ostatnie zmiany:

Lubisz się bać? Musisz sięgnąć po tę książkę!

Każdy lubi czasami poczuć dreszczyk emocji. Po to właśnie chodzimy do kina na przerażające filmy, gramy w survival-horrory i sięgamy po literaturę grozy. O ostatnim czasie ukazał się wyjątkowy zbiór opowiadań, który powinien przypaść do gustu każdemu fanowi gatunku.

Mors Meta Malorum Łukasz Burdziński

Mowa o książce "Mors Meta Malorum" autorstwa Łukasz Burdzińskiego, która nakładem wydawnictwa Ridero trafiła na rynek. Jest to antologia sześciu osobnych historii, które nie łączą się ze sobą. Każda z nich jest zupełnie inna i na swój sposób wyjątkowa.

Autor doskonale bawi się formą, raz za razem zaskakując czytelnika czymś nowym. Mamy tutaj historie o żywym strachu na wróble, nawiedzonym wiejskim domu, młodym mężczyźnie, który popada w szaleństwo czy niezwykłą grę komputerową. Zbiór jest mocno zróżnicowany i myślę, że każdy znajdzie tu coś, co go zachwyci, ale i teksty, które w ogóle nie przypadną mu do gustu. Jest to spora zaleta, bo po "Mors Meta Malorum" może sięgnąć tak naprawdę każdy fan horroru, niezależnie od tego czy woli się ghost story czy ekstremalne, brutalne historie.

Autor poza dużym zróżnicowaniem, bardzo dobrze posługuje się też słowem. Mamy tutaj zarówno przyzwoite dialogi, jak i solidne opisy czy ciekawie nakreślone postacie. W każdym opowiadaniu poznajemy zupełnie nowe osoby, ale w zasadzie każda z nich w mniejszym czy większym stopniu zapada w pamięć i zdaje się rzeczywista.

Postacie nie są wyidealizowane czy przerysowane, zdają się po prostu naturalne. Posiadają swoje dobre i złe strony, czasami ulegają emocjom, a nieraz zdarza się im popęłniać z różnych powodów błędy. Zupełnie jak ludzie, których można spotkać na co dzień na ulicy, a nie bohaterowie typowego horroru.

Zbiór wyróżnia się także na tle innych polskich horrorów. Widać, że autor lubi bawić się formą, pisać rzeczy oryginalne i tworzyć historie, na które nikt wcześniej nie wpadł. Nawet jeśli te nie są zbyt odkrywcze, to napisane zostały w dobry sposób. Nie brakuje tutaj strachu, napięcia, krwawych scen, seksu (z mocnymi torturami) czy nawet chwil na wzruszenie.

Choć "Mors Meta Malorum" zostało wydane przez niszowe wydawnictwo Ridero, w przeciwieńswie do większości książek od tego wydawcy, tu mamy dopracowane szczegóły i książka przeszła jakąś korektę czy redakcję. Nie jest idealna, można przyczepić się do niektórych drobiazgów, ale nie są tak natarczywe, aby od książki odrzucać. Warto choćby wspomnieć, że bardziej znane wydawnictwa, jak Dom Horroru czy Psychoskok, wypuszczają swoje książki w znacznie gorszym stanie.

Pozycja ta to jedna z najciekawych i zdecydowanie wartych uwagi polskich książek grozy w ostatnim czasie.

ISBN, 978-83-8324-454-9